Izabela Wilewska spędza dnie kilkanaście centymetrów od cudzych twarzy.
Jest higienistką stomatologiczną, wyróżnioną w gronie Top 10 Higienistek Roku, i uczy innych higienistek zawodu. Widzi ludzi z bardzo bliska, w momencie, w którym większość z nas wolałaby nie być oglądana wcale.
Napisaliśmy do niej, bo jej fotel jest miejscem, do którego ludzie potrafią nie przychodzić przez dziesięć lat.
Nie ze strachu przed bólem, jak się zwykle zakłada. Chcieliśmy usłyszeć od kogoś, kto patrzy na to codziennie, czego naprawdę boi się człowiek, który w końcu siada na fotelu, i co jest w stanie zobaczyć po zębach ktoś, kto zna się na rzeczy.
Poniżej jej odpowiedzi, krótkie i bez owijania, jej słowami.
To rozmowa o wstydzie, o tym, co zęby zdradzają, i o pacjencie, który miał być trudny, a został jednym z najważniejszych.
Ludzie potrafią odwlekać wizytę u higienistki latami, częściej niż u innych specjalistów. Czego się właściwie boją, kiedy w końcu siadają na fotelu?
Ludzie odwlekają wizytę u higienistki z bardzo prostego powodu: nie chcą być oceniani. Być może długo chorowali, przeżyli stratę dziecka i nie są gotowi tłumaczyć obcej osobie, dlaczego nie myli zębów. Być może byli ofiarą przemocy i nie chcą o tym z nikim rozmawiać. Być może samotnie wychowują dziecko i z braku czasu dla siebie się nie umawiają. A może chodzi o pieniądze. Wszystko to sprowadza się do jednej konkluzji: brak oceniania.
Przychodzi ktoś, kto przez lata zasłaniał usta ręką, kiedy się śmiał. Co się z taką osobą dzieje w trakcie, a co po?
Podstawą pracy w tym zawodzie jest poszanowanie drugiego człowieka bez oceniania. Chęć wysłuchania go, jeśli ma ochotę mówić. I poczucie bezpieczeństwa i wyluzowania podczas zabiegu.
Zęby to jedyna część szkieletu, którą pokazujemy na zewnątrz. Widzi Pani po uzębieniu rzeczy o czyimś życiu, których ta osoba nigdy by nie powiedziała?
Zdecydowanie widzę wiele rzeczy, o których pacjenci nie mówią. Podstawowa i najczęstsza to brak nitkowania. Widzę, że ktoś może być bulimikiem, narkomanem, kimś, kto uwielbia gazowane napoje. Rozpoznam też osobę grającą na instrumencie dętym. Ludzie często są zaskoczeni, ale holistyczne spojrzenie na pacjenta jest w tym zawodzie kluczowe, bo pozwala pomóc na wszystkie napotkane problemy, nie tylko na ten, z którym ktoś przyszedł.
Dobrze zrobiona higiena jest niewidoczna, widać ją tylko wtedy, kiedy jej nie ma. Jak się pracuje w zawodzie, którego efektem jest brak wrażenia?
Nie powiedziałabym, że jest niewidoczna. Problemy higieniczne pacjentów bardzo często stanowią ogromny problem estetyczny, i to właśnie po zabiegu w gabinecie efekty bywają spektakularne, a odczucia i wrażenie duże.
Ludzie proszą o bielsze zęby, ale rzadko chyba chodzi im naprawdę o kolor. O co chodzi?
Podłożem chęci posiadania bielszych zębów są często aspekty psychologiczne. Ludzie chcą poczuć się pewniej i podobać się innym.
Uczy Pani innych higienistek. Czego najtrudniej nauczyć kogoś, kto dopiero zaczyna pracować kilkanaście centymetrów od cudzej twarzy?
Uczę poszanowania przestrzeni pacjenta. Zaopiekowania się nim tak, żeby podczas procedur czuł się maksymalnie zaopiekowany: wazelina na usta, okulary na twarzy, ustalony sposób komunikacji ze mną, kiedy trwa zabieg. Te małe rzeczy budują u pacjenta poczucie bezpieczeństwa. Kiedy widzisz, że się rozluźnia, wiesz, że robisz to dobrze.
Spędza Pani całe dni bardzo blisko czyichś twarzy. Zmieniło to sposób, w jaki patrzy Pani na twarze poza gabinetem, i na własną?
Widzę więcej, zwracam uwagę na wiele szczegółów, ale nie oceniam. Czasem mam ochotę tylko zaprosić do siebie. Na swoją twarz nie patrzę inaczej. Pamiętam tylko, żeby zawsze mieć wynitkowane zęby, bo jestem przykładem.
Był pacjent, po którym zmieniła Pani zdanie w jakiejś sprawie dotyczącej wyglądu? Co takiego zrobił albo powiedział?
Był pacjent, który miał za sobą lata narkomanii. Myślałam, że się nie polubimy, bo na pierwszej wizycie był bardzo obcesowy. Ale zaakceptował mnie i polubił na tyle, że teraz lubię, kiedy do mnie wraca i opowiada o swoich postępach, społecznych i życiowych. To, że ludzie czują się przy mnie komfortowo i otwierają się, to najwspanialsze uczucie zawodowe na świecie.
Trzy rzeczy, które warto z tej rozmowy zabrać.
Po pierwsze, ludzie nie unikają fotela ze strachu przed bólem, tylko przed oceną, a to zupełnie inny problem i wymaga zupełnie innego lekarstwa. Po drugie, zęby są jedyną częścią szkieletu, którą nosimy na wierzchu, i mówią o nas rzeczy, których nie powiedzielibyśmy nikomu, co przypomina, że wygląd nie jest powierzchnią, tylko zapisem. Po trzecie, wazelina na usta i okulary na twarz robią dla zaufania więcej niż niejedna kampania, bo zaufanie buduje się w detalach, których nikt nie miał zauważyć.
Izabela Wilewska jest higienistką stomatologiczną i edukatorką, pracuje w Polsce: instagram.com/izka.higienistka
